Ta strona używa plików cookies (ciasteczka) w celach statystycznych oraz by zwiększyć komfort korzystania z serwisu.     [x] zamknij

Lew, którego nie widzimy w ukraińskiej trawie

Kiedy, przy akompaniamencie fanfar na Kremlu i gniewnych okrzyków na Zachodzie, Władimir Putin podpisywał akt aneksji Krymu, jego zaufany podwładny udawał się właśnie do Azji, by wzmacniać więzi ze wschodnimi sojusznikami Rosji.

Następnego dnia, Igor Sieczin, szef największej rosyjskiej firmy naftowej Rosneft, zorganizował w Tokio konferencję, aby przestrzec zachodnie rządy, iż kolejne sankcje z powodu zajęcia przez Moskwę czarnomorskiego półwyspu osiągną skutek odwrotny do zamierzonego.

 

Między słowami krył się jasny przekaz: jeśli Europa i Stany Zjednoczone zdecydują się na izolowanie Rosji, ta zacznie szukać możliwości biznesowych, kontraktów wojskowych i energetycznych, a także sojuszy politycznych - na wschodzie.

 

Dla Moskwy, podpisanie umowy na dostawy gazu do Chin byłoby niczym znalezienie Świętego Graala. Obecnie, oba kraje wyszły z fazy wieloletnich negocjacji. Jeśli Putinowi, który odwiedzi Chiny w maju, uda się tę umowę podpisać, będzie to znak, że globalna siła przesunęła się na wschód, a on wcale już nie potrzebuje Zachodu.

 

„Im gorsze są relację Rosji z Zachodem, tym bliżej chce być z Chinami. Gdy masz wsparcie Chin, nikt nie powie, że jesteś izolowany" – mówi Wasilij Kaszyn, ekspert do spraw Chin w rosyjskim think thanku CAST. Niektóre wydarzenia mogą umacniać pozycję Putina. Podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucją uznającą referendum na Krymie za nieważne, Chiny wstrzymały się od głosu.

 

Pekin odmówił skrytykowania Moskwy, mimo iż obawia się precedensu, jeśli chodzi o Tajwan i Tybet, i niechętnie podchodzi do referendów w niespokojnych rejonach innych państw.

 

Możliwość zawarcia wspomnianej umowy w sprawie gazu umknęła uwadze większości mediów, jednak związane z nią liczby są warte podkreślenia.

 

Należący pod państwa Gazprom planuje przesyłać 38 mld m. sześciennych gazu ziemnego rocznie, poczynając od 2018 r.

Handel między obydwoma krajami wzrósł o 8,2% w 2013 r., do poziomu 8,1 mld dol. Nadal jest to jednak niewiele i daje Rosji jedynie siódme miejsce na liście największych importerów chińskich dóbr. Jeszcze gorzej prezentuje się handel w drugą stronę. Rosja nie znajduje się nawet w pierwszej dziesiątce krajów eksportujących do Państwa Środka.

 

Ale to się zmieni. Na to możemy liczyć.

 

Można pójść nawet dalej i stwierdzić, że rozkwitające kontakty handlowe będą się odbywać bez użycia dolara amerykańskiego. Zamiast tego, wschodnie potęgi mogą podpisać między sobą umowy o handlu bezpośrednim, pozwalające na użycie jedynie juanów i rubli.

 

 

Na podst. INSIGHT-Putin looks to Asia as West threatens to isolate Russia, Timothy Heritage i Vladimir Soldatkin, Reuters

Polityka prywatności