Ta strona używa plików cookies (ciasteczka) w celach statystycznych oraz by zwiększyć komfort korzystania z serwisu.     [x] zamknij

Praca, kapitał i technologie w XXI wieku

„Kapitał w XXI wieku” Thomasa Piketty'ego został w zeszłym tygodniu uznany przez Financial Times i firmę konsultingową McKinsey za najlepszą książkę biznesową roku. Trudno dyskutować z tą decyzją: wkład Piketty'ego jest fundamentalny.

Pokazał nam, jak bogactwo i dochody były dystrybuowane na przestrzeni dziejów, w wielu krajach, zwracając uwagę na to, jak podobne były związane z tym wzorce i tendencje.


Wcześniej po prostu nie mieliśmy aż takiej wiedzy na ten temat, co uzmysławia ogrom pracy Piketty'ego i jego kolegów. Możemy i powinniśmy dyskutować o tym, czy odkrył on naczelne prawa kapitalizmu, jak bardzo powinniśmy się obawiać wzrostu potęgi najbogatszego „1 procenta" (lub nawet 0,1proc. najzamożniejszych, na których punkcie Piketty zdaje się mieć niemal obsesję) oraz o wielu rzeczach, które nagłośnił jego „Kapitał". Jednak nie ma już za bardzo debaty na temat tego, że duża nierówność jest historyczną normą i że rośnie na całym świecie.


Moim zdaniem, „1 procent" tylko się wzmocni. Twierdzę tak nie dlatego, iż zgadzam się z „prawem" Piketty'ego, że R > G (stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału > tempo wzrostu gospodarki), ale dlatego, że, jak wiadomo, im więcej może kapitał przemysłowy, tym mniej może świat pracy. W takiej sytuacji maleje udział tego drugiego w dochodach (spada procent PKB, będący płacami). To właśnie, jako aktualną światową tendencję, wykazali w swym artykule z 2013 r. Loukas Karabarbounis i Brent Neiman (chodzi o The Global Decline of the Labour Share" „Globalne kurczenie się udziału pracy"). Czytamy w nim:


„Spośród 59 krajów (...) 42 wykazały trend spadkowy, jeśli chodzi o udział pracy. (...) fakt, że kraje obfitujące w siłę roboczą, takie jak Chiny, Indie czy Meksyk, również doświadczyły znaczącego kurczenia się udziału pracy, stanowi dowód przeciwko twierdzeniom, że podobne zjawisko w krajach obfitujących w kapitał, takich jak Stany Zjednoczone, można wyjaśnić po prostu rolą handlu międzynarodowego i outsourcingu".


Karabarbounis i Neiman nie mają wątpliwości, co powoduje te zmiany: „Wykazujemy, że spadek względnych cen dóbr inwestycyjnych, często przypisywany rozwojowi technologii informacyjnych i erze komputerów, sprawił, iż firmy przechodzą od pracy, jako takiej, do kapitału". Krótko mówiąc, te przemiany napędzane są przez postęp w technologiach cyfrowych.


Te same technologie zwiększają rentowność i produktywność przedsiębiorstw. To świetna wiadomość dla udziałowców, którzy mają się dziś doprawdy nieźle. Różnice w dochodach właścicieli kapitału i pracowników są uderzające, co widać na wykresie porównującym płace poza rolnictwem i zyski firm w USA od czasu II wojny światowej.

 

 

Spodziewam się, że ta przepaść będzie się poszerzać, w miarę jak roboty, drukarki 3D, samodzielne samochody i inne technologie, znane do niedawna tylko z science fiction, podbijają kolejne branże. Działania z myślą o zahamowaniu w kraju tych zmian, mogą chwilowo powstrzymać spadek udziału pracy, lecz, obniżając konkurencyjność, dość szybko przyczynią się do pogorszenia sytuacji zarówno świata kapitału, jak i świata pracy.


Myślę, że dalszy spadek udziału pracy, napędzany przez postęp technologiczny, będzie jedną z centralnych dynamik, jeśli nie najważniejszą dynamiką światowej gospodarki i społeczeństw XXI wieku. Jest to historia bardziej o tym, co się stanie ze środkami utrzymania pracowników, niż z majątkiem 1 procenta. I jest to dużo ważniejsza historia.

 

 

Na podst. Capital, labour, and technology in the 21st century, Andrew McAfee, The Financial Times

Polityka prywatności