Ta strona używa plików cookies (ciasteczka) w celach statystycznych oraz by zwiększyć komfort korzystania z serwisu.     [x] zamknij

Wilki z Foreksu

To nie traderzy są największymi manipulatorami na rynkach walutowych.

Niedawno, regulatorzy z USA i Europy wyjęli, w ramach ugody, 4,3 mld dol. z 6 banków oskarżonych o manipulacje kursami walut. Dwuletnie dochodzenie wykazało, że ich traderzy zmawiali się na czatach. Porównywali swoje handlowe tajemnice i starali się zorganizować, aby wpływać na codzienne ustalanie kursów krzyżowych walut głównych gospodarek.


Chodziło o manipulowanie dwoma kluczowymi kursami, tzw. fiksami. Jeden to WM/Reuters fix, który bazuje na handlu w jednominutowym okienku ok. 16.00 w Londynie. Drugi, EBC fix, to migawka z rynku we Frankfurcie, z 14.15. Są one powszechnie traktowane jako punkt odniesienia przy transakcjach czy ustalaniu wartości aktywów walutowych w portfelach, a bankierzy podobno liczyli, że zarobią dzięki szturchaniu „fiksów" w te lub we w te, poprzez wzmożony handel w krytycznych momentach.


Niektórzy ich klienci banków mają powody do narzekania. Traderzy często zdradzali szczegóły ich transakcji, a nawet tożsamość. Inne ofiary trudno znaleźć. Dzienny obrót na światowym rynku walutowym to ok. 5 bln dol. Żaden bank czy ich grupa nie jest w stanie manipulować zbyt długo (o ile w ogóle) takim rynkiem.


Regulatorzy twierdzą, że niektóre banki miewały zbyt duży udział w transakcjach wykorzystywanych do ustalania „fiksów". Ale to wciąż jest tylko problem zarządzających portfelami, którzy z własnej woli polegali na obu benchmarkach. Już wcześniej ostrzegano inwestorów, by rozważyli inne strategie, zamiast opierać się na jednym lub dwóch dziennych kursach.


Z walutami jest jednak inny, dużo większy problem, który niewiele ma wspólnego z majstrowaniem przy „fiksach". W latach 2008-2013 byliśmy świadkami bezprecedensowego monetarnego eksperymentu. Widzieliśmy ogromne wahania kursów walut, czemu towarzyszył szybki napływ lub odpływ kapitału do wielu gospodarek, gdyż inwestorzy chcieli nadążyć za bankami centralnymi. Uderzyło to w firmy, które, prowadząc handel międzynarodowy, narażały się na wyższe ryzyko, nie wspominając już o drobnych ciułaczach i inwestorach, których kapitał został błędnie wyceniony, a zwroty – zjedzone.


Trudno kochać banki. Lecz, jeśli celem jest bezpieczny dla zwykłych ludzi system finansowy, rządy powinny przyjrzeć się także własnej polityce.

 

 

Na podst. The Wolves of Forex, The Wall Street Journal

Polityka prywatności