Ta strona używa plików cookies (ciasteczka) w celach statystycznych oraz by zwiększyć komfort korzystania z serwisu.     [x] zamknij

Aktywne inwestowanie żyje i ma się dobrze

Indeksowanie niesie ze sobą takie samo ryzyko, jak aktywne strategie.

Krytycy aktywnego zarządzania mówią, że wyniki najlepszych menedżerów „wracają do średniej" i na dłuższą metę wcale nie wyglądają tak zachwycająco, jak wtedy, gdy mają oni dobrą passę. Lecz podobnie jest z funduszami indeksowymi. W pewnych okresach miażdżą konkurencję, a w innych - zostają w tyle.


Według Morningstar, w ostatnich 12 miesiącach tylko 8,7% amerykańskich funduszy akcyjnych pobiło S&P 500: indeks ten zyskał niemal 11%, a statystyczny fundusz prawie o połowę mniej.


Jednak w dłuższych okresach, górki i dołki na rynku sprawiają, że benchmark wygląda bardziej przeciętnie. W ostatnich 3 latach wyprzedziło go 21,5% funduszy, a w ciągu 5 lat ok. 37%, przy czym statystyczny fundusz pozostawał w tyle tylko o 0,8%. W ostatnich 10 latach aż 52% funduszy pokonało indeks, a średnia ich wyników była o 0,1% wyższa, niż zwrot z S&P 500.


W powyższych obliczeniach różne klasy udziałów w funduszach ujęte są razem. W niektórych badaniach traktuje się je oddzielnie, co prowadzi do wyolbrzymienia przewagi indeksowania. Jeśli indeks pokonuje nie tylko fundusz jako całość, ale też jego poszczególne klasy, powiedzmy, A, B, M i Y, to niejako odnosi 5 zwycięstw nad przeciwnikiem.


Stosowanie pasywnej strategii było ostatnio łatwe. Od kryzysu z 2008 r. każdy spadek okazywał się krótkotrwały. Ale gdy nadejdzie kolejna bessa, będzie dużo trudniej spokojnie usiedzieć.


Dan Wiener z Adviser Investments mówi, że najlepszym sposobem na pobicie indeksu jest znalezienie świetnych menedżerów, a potem przyjęcie długoterminowego podejścia, kojarzonego zwykle z indeksowaniem. Oznacza to stabilne i konsekwentne inwestowanie zarówno w dobrych, jak i złych czasach.


„Teraz ludzie pytają: «Po co płacić aktywnemu menedżerowi? Nie lepiej kupić indeks i mieć spokój?»" – opowiada Wiener. „Odpowiadam zawsze tak samo: «A czy będziesz szczęśliwy, kiedy ten indeks straci 51% albo 52%, jak w 2008? (...) Trzymając się indeksu, możesz poszybować w górę, ale możesz też zjechać na samo dno»".


Jeśli bez pomocy aktywnego menedżera inwestor nie jest w stanie wytrzymać takiego spadku, to w przypadku funduszy, jakie wybiera, decydujące jest nie to, które lepiej wypadają na papierze, tylko jego osobowość.

 

 

Na podst. Active investing is alive and well, Chuck Jaffe, Market Watch

Zdjęcie: © Depositphotos.com/deniscristo

Polityka prywatności