Ta strona używa plików cookies (ciasteczka) w celach statystycznych oraz by zwiększyć komfort korzystania z serwisu.     [x] zamknij

Prawdziwe powody, żeby martwić się o akcje

Prawdziwy inwestor ignoruje bieżące informacje. Cała masa badań naukowych dowodzi, że długoterminowe zwroty z inwestycji zależą tylko od dwóch rzeczy: alokacji aktywów (podziału pieniędzy między akcje i obligacje) i od wartości tych inwestycji, gdy je kupujesz.

Niestety, teraz obie te rzeczy mogą inwestorów martwić. Według niemal wszystkich historycznych wskaźników, większość globalnych rynków akcji i obligacji jest już w pełni wyceniona albo przewartościowana.


Rezultat: bez względu na to, co się wydarzy w przyszłym tygodniu czy kwartale, inwestorzy muszą się liczyć z ryzykiem skromnych, długoterminowych zwrotów.


Nic nie jest pewne, zwłaszcza prognozy, ale...


... patrząc na fundamenty, fundusz inwestycyjny GMO przewiduje, że w najbliższych 7 latach zwroty z większości aktywów będą poniżej średniej. Typowy zrównoważony portfel będzie miał szczęście, jeśli przebije inflację.


Firma doradcza Research Affiliates prognozuje mikre zwroty z niemal wszystkich klas aktywów. Tylko akcje i obligacje z rynków wschodzących mogą radzić sobie lepiej i pokonywać inflację średnio o 5 pkt. proc. rocznie.


Charles de Vaulx z International Value Advisers trzyma prawie połowę portfeli swych klientów w gotówce lub krótkoterminowych obligacjach. Mówi, że rynki akcji i obligacji to „prawdopodobnie pułapki", dzieło niskich stóp procentowych. Kiedy rynki polecą w dół, gotówka posłuży za bufor i pozwoli mu inwestować więcej przy niższych cenach.


Te firmy są znane z ostrożnych prognoz inwestycyjnych. Lecz ich analizy oparte są na twardej matematyce: obecnych wycenach, historycznych średnich i projektowanym wzroście stóp.


Rynki są cykliczne. „Przeterminowały" się, jeśli chodzi o korektę, a wielu inwestorów, mając dość niskich stóp, podejmowało nadmierne ryzyko, polując na dochód. To przypomina, dlaczego potrzebna jest dywersyfikacja.


Ignorowanie bieżących informacji wydaje się dziwne. Ale giełdy udowodniły, że długoterminowe inwestycje są wspaniałe, gdy kupujesz je tanio, podczas kryzysu, i koszmarne, nawet w silnej gospodarce, jeśli za nie przepłacasz.


Według Roberta Shillera, indeks S&P 500 może być dziś równie drogi, jak w 1928 r. czy 2007 r. Inne analizy, które porównują ceny na giełdzie z długoterminowymi wskaźnikami, prowadzą do podobnych wniosków.


Jednym słowem – inwestorzy powinni się martwić. Ale martwić o dywidendowy dochód z S&P 500, który wynosi ledwie 2%, bez względu na to, czy akcje wczoraj wzrosły, czy spadły.


Wielu analityków uważa, że zagraniczne akcje są, pod względem wartości, lepsze, niż amerykańskie. Może są nawet okazją. W strefie euro i w Azji (poza Japonią) wyceny są na poziomie średniej od 2000 r., a w Ameryce Łacińskiej - tylko nieco powyżej.


Giełda to bardzo długoterminowy wehikuł inwestycyjny. Matematyka mówi, że niemal cała jej obecna wartość opiera się na dywidendach, jakie spółki będą płacić przez wiele następnych dekad.


Klasyczny portfel to 60% akcji i 40% obligacji. Teoretycznie, te drugie są mało ryzykowne i równoważą zmienność tych pierwszych. Mogą rosnąć, jako bezpieczna przystań, gdy akcjom marnie idzie. Ale dziś, inaczej niż podczas minionych boomów, obligacje też sprzedają się po najwyższych cenach w historii. A gdy one drożeją, to ich rentowność spada...


Dlatego, zdaniem Research Affiliates, inwestorzy powinni włączyć do portfela akcje i obligacje z krajów wschodzących oraz akcje z międzynarodowych rozwiniętych rynków, jak Europa i Japonia, a także surowce lub spółki surowcowe. GMO rekomenduje akcje z rynków wschodzących i wyższej jakości blue chipy, jak Microsoft czy Johnson & Johnson.


Inwestorzy z nadmiarem amerykańskich papierów mogą chcieć, w ramach dywersyfikacji, część z nich sprzedać. Wielu będzie kusić gotówka. Ale nawet De Vaulx ma w portfelu 51% akcji.

 

 

Na podst. The Real Reasons to Worry About Stocks, Brett Arends, The Wall Street Journal

Zdjęcie: Reuters

Polityka prywatności