Ta strona używa plików cookies (ciasteczka) w celach statystycznych oraz by zwiększyć komfort korzystania z serwisu.     [x] zamknij

Grecka tragedia z obligacjami w tle

Wielu inwestorów chciałoby się ostatecznie pożegnać z kłopotami jakie na rynkach wywołał tzw. kryzys grecki. Także europejscy decydenci wydają się bardziej skupiać na wzroście gospodarczym na swoim kontynencie niż koncentrować na zadłużeniu 9-milionowego państwa. Jednak słoneczna Hellada nie da tak szybko o sobie zapomnieć.

Niedawna restrukturyzacja zadłużenia była największą tego typu operacją w historii. Przypomnijmy, że 85,8 procent prywatnych inwestorów posiadających obligacje wyemitowane zgodnie z greckim prawem weźmie udział w ich wymianie na obligacje o mniejszej wartości. Zdaniem Mohameda El-Eriana, dyrektora zarządzającego w domu inwestycyjnym PIMCO, to dopiero początek drogi w walce z greckim zadłużeniem.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy podał, że nowe ustalenia między rządem w Atenach a prywatnymi inwestorami mają za zadanie "przywrócenie gospodarce Grecji konkurencyjności i potencjału dla przyszłego wzrostu" oraz odbudowanie wiarygodności finansów publicznych i ustabilizowanie sytuacji finansowej kraju. "Władze położyły większy nacisk na przyspieszenie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia" - głosi komunikat MFW.

Tymczasem najnowsze prognozy dalekie są od hurraoptymizmu. Sam Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, że PKB Grecji spadnie w 2012 roku o 4,8 proc. Rok wcześniej spadek wyniósł 6,9 proc.

Nawoływanie do oszczędzania i dalszych wyrzeczeń nie może być popularne w Grecji. Przyszłe możliwości negocjacyjne rządu z wierzycielami wydają się być również ograniczone. Tym bardziej, że oczekiwania rynków i greckiego społeczeństwa, delikatnie mówiąc, nie zawsze współgrają ze sobą. Kraj trawiony jest już 51 proc. Bezrobociem, a gospodarka kurczy się w tempie 7 proc. rocznie.

Dodatkowo Greków czekają wybory i politycy oraz administracja rządząca będę się wstrzymywać od społecznie niepopularnych decyzji. Zapewne w kampanii wyborczej pojawi się wiele haseł i postulatów o charakterze anty reformatorskim i populistycznym. To z kolei może wystraszyć potencjalnych inwestorów i mieć negatywny wpływ na rynki finansowe. Z pewnością nadchodzące wybory wprowadzają jeszcze większy element złożoności do greckiej układanki.

Nawet gdyby grecki plan ratunkowy był realizowany w całości (co jest jednak mało prawdopodobne) to i tak ciężko będzie przyciągnąć do Grecji nowy, prywatny kapitał. A to pozbawia kraj swoistego tlenu niezbędnego dla inwestycji, wzrostu, konkurencyjności oraz zatrudnienia.

Być może, aby przywrócić gospodarce konkurencyjność i wprowadzić ją na ścieżkę wzrostu, Ateny nie będą miały innego wyboru jak opuścić strefę euro.

Inwestorzy prywatni będą mieli jednak trudne zadanie i podejmują na siebie większe ryzyko. Grecja zgodziła się właśnie na to, aby jej zaległe obligacje podlegały jurysdykcji brytyjskiej. Dodatkowo sprawę komplikuje nagromadzenie zobowiązań wobec "starszych" wierzycieli.

Grecy muszą uważać i dbać o posiadaczy swoich obligacji. Warto zaznaczyć, że Europejski Bank Centralny i Europejski Bank Inwestycyjny (posiadacze obligacji typu "t"), odmówił udziału w zeszłotygodniowej umowie restrukturyzacyjnej. Europa ma także dużo więcej wyzwań, niż tylko Grecja. Na swoją kolei do obrony czekają ważne gospodarki Hiszpanii i Włoch. Unię czeka tez zasadnicza przebudowa strefy euro i coraz mniej będzie zwolenników dalszego umarzania ateńskich długów.

Polityka prywatności